poniedziałek, 22 sierpnia 2011

System of a Down - Mezmerize / Hypnotize [2005]


Po raz pierwszy wydany: 16.05.2005, 22.11.2005
Recenzowane wydanie:
2005; American / Columbia COL 519000 2
2005; American / Columbia 82876726112
Opakowanie: 2x digipack - dwu i trzyczęściowy, z możliwością połączenia w jedno wspólne pudełko
Zawartość pudełka: każde opakowanie zawiera jedną płytę i książeczkę.


Zawartość CD - Mezmerize:
1. Soldier Side - Intro
2. B.Y.O.B.
3. Revenga
4. Cigaro
5. Radio/Video
6. This Cocaine Makes Me Feel Like I'm on This Song
7. Violent Pornography
8. Question!
9. Sad Statue
10. Old School Hollywood
11. Lost in Hollywood
Czas trwania: 36:11

Zawartość CD - Hypnotize:
1. Attack
2. Dreaming
3. Kill Rock 'n Roll
4. Hypnotize
5. Stealing Society
6. Tentative
7. U-Fig
8. Holy Mountains
9. Vicinity of Obscenity
10. She's Like Heroin
11. Lonely Day
12. Soldier Side
Czas trwania: 39:46

MUZYKA
    System of a Down, bez względu na to, co zespół planuje dziś i czy usłyszymy jeszcze kiedykolwiek nową muzykę stworzoną przez tę czwórkę muzyków, stanowi bardzo ważny punkt dla historii metalu - co do tego trudno mieć wątpliwości. Nikt wcześniej na taką skalę nie połączył ciężkiego, agresywnego brzmienia z porywającą przebojowością, a co najważniejsze, z ludową - w tym przypadku ormiańską - melodyjnością. Oryginalny styl, jaki powstał w wyniku tej mieszanki, nie sposób pomylić z czymkolwiek innym. Zadebiutowali materiałem nieco chaotycznym i gwałtownym, odnieśli błyskawiczny sukces wraz z wydaniem drugiego krążka, zaś dwoma ostatnimi albumami, stanowiącymi w gruncie rzeczy całość, pokazali, że ogromny sukces jak najbardziej im się należał.
    Można powiedzieć, że Mezmerize i Hypnotize, planowane jako dwupłytowy album, ostatecznie wydane w niewielkim odstępie czasowym, to System of a Down "uczesane". Za to też wielu fanów pierwszych płyt krytycznie odnosi się do tej muzyki, choć sąd to nieco pochopny. Wprawdzie panowie występują coraz częściej w garniturach, Serj Tankian brodę zamienił na długie, kręcone włosy, a Daron Malakian rozśpiewał się bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej, jednak nadal nie przeszkadza to zespołowi krzyczeć, wygrywać rzeczy szalonych i wyśpiewywać jeszcze bardziej niepoprawnych. Po raz pierwszy w karierze zespołu album rozpoczyna się delikatnie, gdyż Intro to tylko krótka, prosta melodia, ale przecież wraz z wejściem pierwszego pełnego utworu (B.Y.O.B.) już mamy szaloną gitarową jatkę poprzeplataną natychmiast wpadającymi w ucho, popowymi refrenami. Wiele tekstów posiada odcień polityczny czy antywojenny, inne zaś mówią o bliższych zespołowi sprawach - graniu, ćpaniu, pieprzeniu i tym podobnych kwestiach. Jednak nie teksty w muzyce Systemu są najistotniejsze (choć niektórzy będą się przy tym upierali, wszak ich upór pomińmy wyrozumiałym milczeniem). Dwie płyty, trwające w sumie niespełna osiemdziesiąt minut, prezentują nam utwory, z których niemal każdy jest murowanym przebojem. Nie ma tu słabego punktu, przez co obu krążków słucha się znakomicie. Kiedy już zostaniemy zamęczeni agresywnymi riffami - choć także raczej dość melodyjnymi - znajdzie się chwila oddechu przy czymś spokojniejszym. Teksty w większości są na tyle proste, że po kilku przesłuchaniach śpiewają się same. W melodiach tkwią patenty muzyki ze wschodu (ach te ludowe zaśpiewy, czy zawsze-dobrze-brzmiący dwugłos w tercjach), które czasami wydają się być dziwnie znajome, co oczywiście jeszcze bardziej przykuwa do nich uwagę. Zespół nawet najbardziej wściekłe wrzaski wydobywa z siebie z entuzjazmem, który szybko udziela się słuchaczowi. Proste, ale doprawdy przepyszne riffy brzmią potężnie (znać ucho, rękę i brodę Ricka Rubina - choć znać także po przesadzie w poziomie głośności i gwałcie na dynamice, ale kto by się tym przejmował w przypadku takiej muzyki?), każdy fan porządnego, zdecydowanego uderzenia powinien być usatysfakcjonowany.
    Trudno tu mówić o ambicjach do jakiejkolwiek koncepcji czy głębi, wszak o czystą frajdę chodzi. Ten zaś warunek spełniony jest śpiewająco, rozrywka to przednia i do obu albumów powracam często z wielką przyjemnością. Być może Toxicity zarówno dla samego zespołu jak i dla metalu w ogóle jest pozycją ważniejszą, niemniej Mezmerize i Hypnotize znać warto, szczególnie, że nie o jakimś średniaku tu mowa, tylko o materialne dopracowanym i pełnym satysfakcji z grania, którą szkoda by było przegapić. Jeśli więc są jeszcze tacy, którzy po sześciu latach od premiery nadal do albumu nie dotarli - bardzo polecam.

WYDANIE

    Mezmerize i Hypnotize wydano jako dwa digipacki utrzymane w podobnej szacie graficznej (autorem grafik jest Vartan Malakian, ojciec Darona), obie okładki posiadają wypukłe, lakierowane elementy. Jak widać powyżej, o ile opakowanie Hypnotize otwiera się normalnie, to Mezmerize jest skonstruowane odwrotnie. Otóż Hypnotize posiada jeszcze jedną, mniejszą i skromnie wyglądającą część, (w środku matową i czarno-białą):
    Ta dodatkowa część pasuje do kartonika opakowania Mezmerize i po wsunięciu weń, z dwóch opakowań powstaje jeden, gruby, elegancki digipack.
    Płyty umieszczono na plastikowych rozetkach, grafika spod każdego krążka odpowiada tej umieszczonej na drugim dysku:
    Również książeczki zostały wyposażone w dodatkowy bajer - rozkładane strony. W jednej po rozłożeniu otrzymujemy grafiki przedstawiające członków zespołu, w drugiej znajdują się teksty (szkoda tylko, że wydrukowane tak drobnym drukiem). Poza tym znajdziemy tam kolejne barwne grafiki Malakiana. Do obu płyt dołączone są banderole z nazwą zespołu i tytułem płyty (niestety, u mnie zachowała się tylko ta z Mezmerize).

PODSUMOWANIE
    Po sześciu latach od premiery muzyka z podwójnego dzieła System of a Down nie zestarzała się ani odrobinę - nadal kopie. Nikt przed nimi i nikt po nich nie grał metalu w ten sposób i choć mogli wzbudzać kontrowersje, choć nie każdy musi ich lubić, choć znajdzie się wielu, których najróżniejsze elementy muzyki ormiańsko-amerykańskich  brodaczy drażnią - nadal mają na świecie ogromną rzeszę fanów i wbrew pozorom nie są to tylko kudłate nastolatki, czy dwudziestoparolatkowie, którzy za Systemem szaleli na początku ubiegłej dekady. Podwójny album - Mezmerize i Hypnotize - to duża porcja znakomitej muzyki, w dodatku pięknie wydanej. Taki okaz warto mieć w swojej kolekcji.

OCENA
Muzyka: 9/10
Wydanie: 10/10
OCENA KOŃCOWA: 9,5/10

Posłuchaj:

System of a Down - BYOB