sobota, 23 lipca 2011

Sieges Even - The Art of Navigating By The Stars [2005]


Po raz pierwszy wydany: 2005
Recenzowane wydanie: 2005; InsideOut SPV 48472 CD
Opakowanie: jewel case (zwykłe plastikowe pudełko, wkładka na cd przezroczysta)
Zawartość pudełka: 1 CD + książeczka (12 stron) + tylna okładka



Zawartość CD:
1. Intro: Navigating by the Stars
2. Sequence I: The Weight
3. Sequence II: The Lonely Views of Condors
4. Sequence III: Unbreakable
5. Sequence IV: Stigmata
6. Sequence V: Blue Wide Open
7. Sequence VI: To the Ones Who Have Failed
8. Sequence VII: Lighthouse
9. Sequence VIII: Styx
Czas trwania: 63:35


MUZYKA
    Myślę, że w życiu każdego wrażliwego na muzykę człowieka są takie utwory, albo całe albumy, z którymi wiążą się bardzo wyraziste emocje, do których nie sposób podejść z obiektywnym, recenzenckim chłodem. Niestety uczuć nie da się wyrazić przy pomocy recenzji, można jedynie zarysować ich siłę, a i tak czytelnik nie będzie w stanie zrozumieć autora, dopóki sam nie poczuje czegoś zbliżonego. Wreszcie, uczucia ubrane w słowa, już są zmienione względem tych pierwotnie w nas powstających i nawet na tym etapie znacznie się od nich różnią. Nie jest więc ani odrobinę użytecznym przelewanie na klawiaturę swoich zachwytów, jeśli miałyby się one składać na rząd mało treściwych dla odbiorcy onomatopei naśladujących westchnienia, okrzyki i inne wyrazy zachwytu nad recenzowaną muzyką. Ponadto trudno jest zrecenzować dzieło, które nam samym wydaje się w pełni idealne, bez skazy, trudno w ogóle się zdobyć na jakiekolwiek krytyczne spojrzenie na coś, w czym przecież nie dostrzegamy żadnych wad.
    The Art of Navigating by the Stars wysłuchałem w życiu niezliczoną ilość razy. Odkrywałem tę płytę bardzo długo, zanim zaczęła mnie do siebie naprawdę przekonywać, ale choć odkładałem jej kolejne odsłuchy na później - nie dawała mi spokoju i szybko do niej wracałem. I myślę, że tak jest z prawdziwie piękną muzyką - nie dostrzega się jej geniuszu za pierwszym razem, trzeba dać coś z siebie, by cierpliwemu słuchaczowi odwzajemniła się pełnią swej doskonałości. Popadam w patos, niepodobny jakiemukolwiek obiektywizmowi, ale nie obiecywałem, że w tym tekście będę obiektywny, gdyż zwyczajnie nie potrafię.
    Sieges Even miało w swej historii sporego pecha do wokalistów - dopiero przy ostatniej reaktywacji zespołu do składu przyjęty został Arno Menses, obdarzony przepiękną barwą i zadziwiającą skalą. Do zespołu wrócił również jego pierwotny gitarzysta, kompozytor i autor tekstów - Markus Steffen. Połączenie talentu tych dwóch, oraz braci Holzwarth - Olivera odpowiedzialnego za imponujące partie basu i Alexa, dającego wszystkiemu niesamowitą i oryginalną podstawę na bębnach zaowocowało - moim zdaniem - najdoskonalszą progresywną płytą, jaką do tej pory nagrano. Muzyka Sieges Even waha się na pograniczu progresywnego rocka i metalu - nie brak tu drapieżności, ostrych riffów, podwójnej stopy podbitej gamowymi pochodami mięsistego basu - a jednak doskonale pasuje to do przepięknych, melodyjnych wokaliz Mensesa i równie delikatnej gitarowej gry Steffena. Album mieni się od zapierających dech w piersiach, trudnych partii, które Arno zdaje się wyśpiewywać z niewiarygodną lekkością, ale też z odpowiednią siłą tam, gdzie to potrzebne, nie brak tu też kapitalnych solówek Markusa - który zresztą poza elektrykiem sięga też po gitarę akustyczną, radząc sobie z nią równie znakomicie. Na osobną pochwałę zasługują teksty - album to spójny koncept, opowiedziany z poetycką lekkością. Przepiękna symbolika, idealne dopasowanie warstwy tekstowej z muzyczną i  bezbłędne wykonanie składają się na magiczną wręcz całość.
    Nie potrafię powiedzieć na temat tego dzieła ani jednego złego słowa. Muzykom Sieges Even udało się dokonać rzeczy arcytrudnej, mieszając całą gamę emocji, lecz dużo miejsca poświęcając tym pozytywnym, radosnym i wywołując je niebanalnymi środkami. Istnieje jeszcze może jeden album, który cenię niemal równie wysoko, stąd pozwalam sobie na tak przepełniony pochwałami tekst. Oceny muzyki, w drodze wyjątku, nie będzie, gdyż dla mnie The Art of Navigating by the Stars jest ideałem, nie mieszczących się w żadnych skalach i kategoriach.

WYDANIE


     Sieges Even nigdy nie był bardzo popularną grupą, stąd trudno się dziwić, że album nie doczekał się ani specjalnych wydań, ani wyjątkowych wznowień w ciągu sześciu lat od jego premiery. The Art of Navigating By The Stars umieszczono więc w zwykłym, plastikowym pudełku i zaopatrzono w niezbyt bogatą książeczkę. Całość zdobi jednak bardzo ładna szata graficzna. Okładka i grafiki wewnątrz książeczki współgrają z treścią tekstów na płycie. Po wyjęciu płyty z opakowania naszym oczom ukazuje się znak nawiązujący do tytułu dzieła.



    W książeczce znajdziemy dwa zdjęcia zespołu, kilka małych grafik, teksty utworów i informacje dotyczące produkcji nagrania. Wszystko rozplanowane w dość ekonomiczny sposób.


PODSUMOWANIE
     Niewątpliwie, najistotniejszą częścią albumu jest muzyka i teksty, a te w mojej opinii nie mieszczą się w żadnej skali ocen. Album nie jest zbyt popularny, wprawdzie nie został doceniony w pełni, choć recenzje w progresywnym światku ma zdecydowanie pozytywne, co chyba jest wystarczającą zachętą, by po niego sięgnąć. Wydanie posiada zaś wszystko to, co standardowe wydanie płyty posiadać powinno, jest przy tym estetyczne i pozbawione jakichkolwiek wydawniczych wpadek.

Posłuchaj:

Sieges Even - Unbreakable

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz