środa, 14 września 2011

System of a Down - Lonely Day [2006]

Po raz pierwszy wydany: 29.05.2006
Recenzowane wydanie: American/Columbia 82876831412
Opakowanie: digipack
Zawartość pudełka: 1 CD

Zawartość CD:
1. Lonely Day
2. Shame (System of a Down and Wu-Tang Clan)
3. Snowblind (Black Sabbath cover)
4. Metro (Berlin Cover)
5. Marmelade
6. Lonely Day (Video CD Extra)
Czas trwania: 16:09 (+2:57 video)

MUZYKA
     Utwór Lonely Day początkowo wydano jako zwykły singiel, doczekał się on jednak również teledysku, więc do rąk fanów trafił maxi-singiel z kilkoma trudnodostępnymi smakołykami. Piosenka jak na System nie prezentuje sobą niczego nadzwyczajnego, jednak do promocji albumu się nadaje, bo melodia chwytliwa i kawałek dość łagodny, była więc szansa, że wiele stacji radiowych go wyemituje. Na Hypnotize, z którego utwór pochodzi, jest to moment raczej mniej przyciągający uwagę. Druga pozycja - Shame - zarejestrowana we współpracy z raperem Wu-Tang Clanem raczej nie spodoba się przeciwnikom rapowania. Muzycznie jest to dość prosta łupanka, dość charakterystyczna dla Systemu. Przeróbka klasyka Black Sabbath - Snowblind - to już o wiele ciekawszy utwór. Zespół nagrał utwór zupełnie po swojemu, nadając mu zupełnie innego charakteru. Z pewnością wielu fanów BS powie, że to profanacja - ja osobiście uważam, że eksperyment ciekawy i udany. Kolejny cover - tym razem Metro zespołu Berlin jest pomysłem jeszcze dziwniejszym - szybkie i ostre refreny poprzekładano zwrotkami będącymi wynikiem spotkania systemowego brzmienia z czymś w rodzaju reggae czy też ska. Niemniej przy wersji oryginalnej, której nie lubię, i ten kawałek oceniam pozytywnie. Marmelade to kompozycja pochodząca z czasów debiutu zespołu - trudno powiedzieć dlaczego nie trafiła na debiutancki krążek, gdyż w niczym nie ustępuje wielu kompozycjom, które się na nim znalazły.
     Na płycie znajduje się także teledysk do Lonely Day - klip również w karierze zespołu nie najlepszy, ale dobrze, że udostępniono go fanom w takiej formie.


WYDANIE
     
     Singiel wydano dość skromnie, ale ładnie. Okładkę zdobi jedna grafika, która nie znalazła się w książeczce promowanej płyty (co oczywiście mam za plus), a jedynie wcześniej wydanego singla - jednak w zmienionej kolorystyce. W środku digipacka nie znajdziemy niestety książeczki ani dodatkowych bajerów - jest jedynie krążek umieszczony na plastikowej rozetce. Całość graficznie bardzo przypomina płyty Mezmerize i Hypnotize, ładnie prezentując się na półce obok tych dwóch.

OCENA
Muzyka: 7/10
Wydanie: 7/10
OCENA KOŃCOWA: 7/10

1 komentarz:

  1. usunęłabym "on" z pierwszego zdania, zaburza składnię ;)

    OdpowiedzUsuń